poniedziałek, 5 września 2016

praca = brak czasu i siły.

12 godzin pracy, raz dzień raz noc.
Wyssało moją energie życiową.
A książki czekają i czekają, na dzień, w którym znów znajde siłe i przestane być każdego wieczoru i dnia senna. Coś w tym jest... czytam teraz "Łowce snów" Kinga. Wciąga, bardzo ale... (wyżej opisałam jakie jest "ale").

Zapisałam się do szkoły!
Witaj nauko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz